Pamiętacie jak kilka dni temu pisałam Wam o czeskim, cytrynowym mydełku? Dzisiaj przedstawię Wam kolejny kosmetyk tym razem słowacki, pochodzący ze sklepu Kremuś. Przypomnę, że możecie tam kupić naturalne kosmetyki pochodzące z Czech i Słowacji :)
Dzisiejszy bohater to organiczny szampon, przeznaczony do włosów normalnych i bez blasku. Na stronie sklepu możemy się dowiedzieć, że szampon został wykonany z oleju kokosowego, oliwek, oleju palmowego i masła shea z dodatkiem oleju neem, oleju margosa oraz aloesu. Olej neem wykazuje działanie antybakteryjne, antygrzybicze, przeciwwirusowe i jest znany jako środek uzdrawiania i oczyszczania włosów i skóry głowy. Aloes zawarty w szamponie posiada witaminy i składniki mineralne, które przyspieszają gojenie się ran, leczenie alergii, egzemy, zapalenia skóry, łupież i innych chorób skóry. Produkt został wzbogacony o płatki róży, palisander i kwiaty rumianu, a także wyciągi z maceraty i olejki eteryczne z rzadkich gatunków flory.
Powiem Wam, że oprócz tego co opisane jest na stronie, lubię jeszcze przeanalizować skład, co do którego mam pewne wątpliwości. Na zdjęciu poniżej sami możecie na niego zerknąć i skonfrontować z tym, co napisano o tym szamponie..
Ja tam nie widzę w składzie oleju kokosowego, nie ma także oliwek, oleju palmowego, ani masła shea. Nie widzę także oleju neem, który miał mieć takie wspaniałe właściwości, ale aloes owszem jest. Są też wspomniane płatki róży i ekstrakt różany, no i... tyle... Czuję się trochę zrobiona w bambuko..
Ktoś kto przeczytał na stronie jedynie opis szamponu jest przekonany, że kupuje go właśnie z takimi składnikami jakie zostały opisane. Nie spoglądając na skład, lub nie rozumiejąc go mamy pewność, że kupujemy właśnie taki szampon, a jak się okazuje jest trochę inaczej.
(dla zainteresowanych cały opis szamponu znajduje się TUTAJ)
Powiem Wam, że oprócz tego co opisane jest na stronie, lubię jeszcze przeanalizować skład, co do którego mam pewne wątpliwości. Na zdjęciu poniżej sami możecie na niego zerknąć i skonfrontować z tym, co napisano o tym szamponie..
Ja tam nie widzę w składzie oleju kokosowego, nie ma także oliwek, oleju palmowego, ani masła shea. Nie widzę także oleju neem, który miał mieć takie wspaniałe właściwości, ale aloes owszem jest. Są też wspomniane płatki róży i ekstrakt różany, no i... tyle... Czuję się trochę zrobiona w bambuko..
Ktoś kto przeczytał na stronie jedynie opis szamponu jest przekonany, że kupuje go właśnie z takimi składnikami jakie zostały opisane. Nie spoglądając na skład, lub nie rozumiejąc go mamy pewność, że kupujemy właśnie taki szampon, a jak się okazuje jest trochę inaczej.
(dla zainteresowanych cały opis szamponu znajduje się TUTAJ)
Przejdźmy zatem do tego jak spisuje się szampon.
Ma dosyć ciekawą konsystencję, przypomina taką na wpół ściętą galaretkę, a w środku pływają drobinki. Podejrzewam, że to właśnie wspomniane w opisie płatki róży, które w składzie rzeczywiście są! W przeciwieństwie do pozostałych składników. Ma ładny świeży zapach, przypomina troszkę pomarańczę zmieszaną z różą i mimo, że nie przepadam za zapachem róży, to w takim połączeniu pachnie bardzo przyjemnie.
Szampon dobrze się pieni i nie potrzeba go dużo, by wytworzył odpowiednią ilość piany do umycia całych włosów. Zatem mimo małej pojemności (250ml), szampon będzie dosyć wydajny.
Dobrze domywa włosy, a jednocześnie jest delikatny. Chodzi mi o to, że włosy są dostatecznie umyte, ale nie tak mocno, że aż "skrzypią". Będzie to dobry szampon do częstego mycia włosów. Próbowałam również umyć nim włosy i nie nakładać potem odżywki, by sprawdzić jak się sprawdzi solo. Włosy trudniej się rozczesywały, więc odżywka jak najbardziej jest wskazana.
Włosy są po nim ładne i błyszczące, nawet bez użycia odżywki, a na następny dzień nadal są czyste.
Ogólnie, jest to całkiem fajny szampon, który nada się do stosowania na co dzień, czy też do częstego mycia włosów. Nie wysuszy ich nadmiernie, ale dobrze oczyści.
Nie wiem tylko co myśleć o jego opisie na stronie sklepu i tych składnikach widmo, które miały się w nim znaleźć. Mam jednak cichą nadzieję, że to pomyłka sklepu, a nie robienie klienta w balona. Co myślicie? Spotkaliście się już z taką sytuacją?
EDIT
Moi drodzy,
Po moim wpisie i spostrzeżeniach na temat sprzecznego składu produktu, skontaktowała się ze mną właścicielka sklepu, a cała sprawa została podana do producenta w celu sprostowania. Jak się okazało to producent źle opisał szampon na swojej stronie, a sklep go po prostu skopiował i przetłumaczył na język polski.
Sklep Kremuś nie jest odpowiedzialny za nieprawidłowy opis składu i tak jak podejrzewałam, zaszła po prostu pomyłka, wynikająca ze strony producenta.
Sprawa została już wyjaśniona, a poprawny opis składu produktu został zaktualizowany na stronie sklepu Kremus.pl
Prawidłowy skład szamponu to ten podany na etykiecie z tyłu.